Dzisiaj opiszę Wam moje
wrażenia po tygodniowym pobycie na greckiej wyspie Rodos. Tak na
prawdę pięć dni przed docelowym wyjazdem nie wiedziałam, gdzie
polecę. Były różne opcje na wyjazd w ciepłe strony, ale w końcu
padło na Grecję a konkretnie na Rodos a jeszcze konkretniej na miejscowość Kiotari nie daleko Lindos- miasta znanego z akropolu, a
stało się tak dlatego, że oferta była atrakcyjna cenowo i tyle. Hotel w którym przebywałam nazywa się Ekaterini. Zależało mi na tym, żeby miejsce było spokojne. Od razu odrzucałam
oferty w głównych kurortach, gdzie plaże są zapełnione jak te w
Łebie. Tak bardzo tego nie chciałam. No i oczywiście wybrałam
ofertę z biura podróży- chciałam lecieć na gotowe i nie zawracać
sobie głowy z robieniem rezerwacji czy dopasowywaniem lotów...Może
kiedyś przyjdzie taki czas na takie podróże, pożyjemy zobaczymy.

Lot miałam o godzinie
19.15 i nie obyło się bez 20 minutowego opóźnienia. Jak
najbardziej jestem w stanie to wybaczyć. Na początku lotu odezwał
się pilot, który opowiedział trochę: gdzie się obecnie
znajdujemy, przez jakie państwa będziemy przelatywać, na jakiej
wysokości przelatujemy i z jaką prędkością a także jaka jest
temperatura na zewnątrz. Szkoda tylko, że fotele nie były
wyposażone w ekrany na których można zobaczyć aktualny przelot.
Lecieliśmy ok. 3 h w tym czasie można było zakupić u stewardessy jedzenie, napoje a także perfumy, zegarki, trochę to dziwne, ale
okej. Po wyjściu z samolotu trzeba było wejść do specjalnie
podstawionego autobusu, który zawozi pod hale lotniska. Następnie
należało udać się po walizki. Na specjalnym ekranie należy
spojrzeć na jakiej taśmie będą wyrzucane wasze walizki( jest
kilka stanowisk z taśmami, dlatego ważne, żeby być przy dobrej
taśmie). Jak się okazało na naszą taśmę były wyrzucane walizki
z jeszcze dwóch innych lotów...więc czekaliśmy na naszą walizkę
około 1 h. Po odebraniu walizek skierowaliśmy się na halę
przylotów a tam były już ustawione mini stanowiska z szyldami
biur podróży (około 6 stanowisk). Podeszłam do stanowiska,
podałam swoje nazwisko a pan z biura podróży podał mi kopertę z
informacjami m.in. telefony do rezydenta a także inf. na temat hotelu w którym będę a także numer autobusu
znajdującego się na zewnątrz do którego mam wsiąść a który
zawiezie mnie pod hotel. Po upewnieniu się przez pana z biura podróży, że wszyscy są już na pokładzie autobusu przekazał
informację o jutrzejszym spotkaniu itd. Po czym wysiadł z autobusu
i zapewne poszedł do innego. Autobus nie był pełny, bywało tak,
że przy danym hotelu wysiadały tylko dwie osoby. My byliśmy na
samym końcu, wysiedliśmy po ok. 1,5 godziny jazdy. Szkoda, że było
ciemno, ale gdy jechaliśmy z powrotem to w dzień. Wysiedliśmy z
pięcioma innym osobami. Podeszliśmy do recepcji i podaliśmy dowody
osobiste. Dostaliśmy klucze. Pan, który nas obsługiwał umiał
trochę mówić po Polsku, ale komunikowaliśmy się w języku angielskim. Opowiedział trochę o hotelu...zademonstrował działanie
elektronicznej tablicy na której można było sprawdzić menu na
cały tydzień a także inne ważne informacje o wyspie no i
zaznaczył, że dostaliśmy na prawdę dobre pokoje. Otrzymaliśmy
klucze do pokojów i wskazał drogę gdzie kto ma w jaką stronę iść
i się pożegnaliśmy. Po otwarciu pokoju można było wyczuć wysoką
temperaturę a to dlatego, że klimatyzacja była wyłączona. Od razu
ustawiłam na najniższą możliwą temperaturę 16 stopni. No i tak
z dnia na dzień podwyższałam temperaturę, aż w
przedostatnim dniu naszego pobytu klimatyzacja była ustawiona na 24
stopnie. Pokój, który dostaliśmy a raczej apartament, składał się z sypialni, pokoju dziennego z kuchnią(w szafkach można było znaleźć talerze, szklanki, garnki i sztućce) i oczywiście łazienki. Przy toalecie, na kafelkach wisiała kartka z informacją o tym aby nie wrzucać papieru toaletowego do muszli klozetowej. Taka ciekawostka.
 |
| Hotel Ekaterini |
Na prawdę super room.
Ofertę, którą wykupiłam miała dwa posiłki: śniadanie i
obiadokolacje. Śniadania jak dla mnie były dość monotonne i
praktycznie codziennie było to samo: sałatka grecka, pieczywo,
dżemy, płatki, wędlina, rogaliki, jajecznica, owoce. Z tego
wszystkiego najbardziej smakował mi soczysty arbuz. W sumie patrząc
na moje polskie śniadania, to także tutaj również można doszukać się monotonni. Z kolei kolacje były różnorodne, praktycznie
codziennie można było doświadczyć innych smaków. Ciekawe dania,
których w domu na próżno szukać np. gołąbki z liśćmi winogron czy krewetki z Simi w panierce.
Tutaj wklejam Wam przykładowe menu z Hotelu Ekaterini
z trzech dni.
To był mój pierwszy
wypad w tak odległe i gorące miejsce. Wyspa Rodos w lipcu jest
bardzo gorąca, powiem Wam, że o godzinie 9.00 klamka od balkonu
była gorąca,to teraz możecie sobie wyobrazić.. W rejonie w
którym byłam praktycznie nie ma zielonej roślinności... bez
dostępu do wody wszystko usycha. Do morza z hotelu miałam około 6 minut drogi. Woda przejrzysta, bez glonów, ale za to mamy pełno kamieni, także bez butów lepiej się nie ruszać.



Jeżeli odwiedzacie Rodos to koniecznie wybierzcie się do miasta Lindos w którym zobaczycie akropol i przede wszystkim będziecie mogli zachwycić się pięknymi widokami.
Jeśli macie prawo jazdy to polecam wypożyczenie samochodu (około 20 euro za dzień).
Rodos będzie mi się już zawsze kojarzyć z kwitnącymi oleandrami, rozmarynem, przejrzystą wodą no i mussaką.
-----------------------------------------------------------------------------
Ostatnio w telewizji czy internecie mówili o turystach, którzy wykupili wycieczki z biura podróży( nie byle jakie biuro) na Dominikanę i nie polecieli. Ich wycieczka została odwołana- korzystając z biura podróży trzeba się z tym liczyć. Wiadomo-taka sytaucja nie powinna się zdarzać! Może to właśnie Ty będziesz tym pechowcem i twój lot zostanie przesunięty albo całkiem odwołany. W przypadku mojej wycieczki opóźnienie w stronę Rodos wynosiło ok. 15 minut natomiast z Rodos trzeba było poczekać na samolot ok. 1h ... także wydaje mi się, że nie ma tragedii.
-----------------------------------------------------------------------------
Podróżowanie to fajna sprawa choć szkoda, że tak kosztowna. Podróżując doświadczasz nowych rzeczy np. gorąca czy lokalnego jedzenia. Mimo wszystko będę kontynuować tą tradycję i wybiorę się w przyszłym roku być może do Egiptu/ Turcji/ czy na Cypr. Kiedyś stworzyłam post o oszczędzaniu o tutaj klik. Do słoika wrzucałam 2 zł, 5 zł i powiem Wam, że nie robię tego z jakąś regularnością, ale przez te dwa lata mam prawie cały słoik..i zbieram dalej..i wiecie co zbieram na wycieczkę do Stanów Zjednoczonych. Marzy mi się San Francisco, Wielki Kanion i Kanion Antylopy. Dokładając każdą złotówkę czy 5 przybliżam się coraz bardziej. Trzeba wierzyć , marzyć i realizować.
Narazie.